Non omnis moriar

Od czwartku towarzyszy mi egzystencja w kruchej bańce mydlanej. Zamknięta w jej sferze, jestem głucha na ataki prasy, komentarze dziennikarzy, wyznania wielkich tego świata. Wybrałam nieświadomość. Nieświadomość faktu samobójczej śmierci Chrisa Cornella. Ta nieświadomość jest jednak przyzwoicie świadoma faktu, że niedługo jej egzystencja dobiegnie kresu i nawet blado nie śmiem przypuszczać co wtedy nastąpi. Czy będzie to trzęsienie ziemi, czy może erupcja Etny, a może odwiedzą nas jeźdźcy apokalipsy? Bo że człowiek umrzeć musi, zdążyłam zapercepować jakiś czas temu w truchlejących neuronach, no ale bogowie? Ci mieli być nieśmiertelni!

A jednak, Chris, odszedłeś i Ty. Ty – lew, jak nazwał Cie Bono, król Seattle, mroku i światła, poezji i krzyku, piękna i siły, perfekcyjne zespolenie talentu duszy i fizycznego wdzięku, męstwa i wrażliwości, Ty, taki piękny, Ty właśnie poległeś, mój Mistrzu. I oni chcą Cię pogrzebać. Mówią, że już w zwłokach spoczywasz. A ja w tej kruchej bańce widzę Cię przed sobą żywego. Owiniętego flagą Polski, mówiącego, że wrócisz, soon. Wierzę twym słowom, rezonans ich przecież ciągle membranę mej duszy porusza. Spałeś w progach mego królewskiego miasta Krakowa, mówiłeś, że spodobał Ci się rytm tego miasta. Również i mnie on rozczula. Śpiewałeś patrząc w me przeszklone oczy, że nic Twych zamknąć nie jest w stanie, że wszystko okazuje się zbyt marne z potęgą Twojej żywotności. Chris, oni dziś chcą mi wmówić, że błękit Twych oczu przeminął i nie ma w nich siły unieść powieki Twe cudne do góry i że co gorsze, ten stan jest już consant. I to sprawa tej mrocznej dziwki, która nikogo nie słucha.

Nie umiem im wierzyć, nie chcę przede wszystkim. Bo to o duszący ból serca mnie przyprawia, związuje mi wszystkie struny w kratni, skurcza gardło i wyciska łzy w tych zielonych źrenicach, w które kiedyś spojrzałeś. Pamiętasz tamtą noc? Słodką ona była. Czerwcowa, braterska noc flanelowych koszul. Razem zbudowaliśmy wehikuł czasu do lat 90., ochrzciliśmy Oświęcim nowym Seattle.
Głupcy, tak nie można, przecież Ty jesteś nieśmiertelny, czyż oni nie wiedzą tego? Czy ktokolwiek z nich skłonnił się nad Twoim głosem, Twoją myślą w słowach? To ignoranci, palanci. Lunatycy otaczają mnie. Nie słyszą, nie czują, nie znają, w ślepocie brodzą.

Zaprzeczam Twej śmierci, bo na sercu mym widoczne są zmarszczki bólu, głębokie bruzdy smutku czarnego. Jeśli im uwierzę, czerwony organ pęknie i nie będzie żadnej transplantacji, znieczulenia nikt nie poda. Będę z tym bólem sama, aż mrok Twej śmierci całkowicie mnie pogrąży.
Zaprzeczam jej, bo byłeś zbyt piękny na cuchnący atrament śmierci. Mądrość Twa wszak pochodziła z sił nadludzkich, zawieszona wysoko ponad ziemskim wzrokiem. Ciało zaś rzeźbione było boską miarą, a uśmiech Twój złota wart był najszczerszego.

Chris, kochany, jeśli płaczę ja, to powiedz mi jak płaczą Twoi najbliżsi. Jeśli nie śpię ja, to czym stały się ich bezświetlne godziny. Jeśli nie unoszę warg mych do góry, to jak nisko musiały opaść ich. Jeśli nie wierzę ja, to czy wiara do tego świata w ogóle ma w planach wrócić?

Na koniec, mój Drogi, powiedz proszę, czy jest tam ciepło? Czy słońce do Ciebie zagląda, czy struny harfy ktoś porusza, czy anioły śpiewają i wina jest pod dostatkiem? Czy prawdziwym jest, że ból nie istnieje, znany jest tylko uśmiech i blask piękna nieśmiertelnej duszy? Obiecaj jeszcze zarezerwować mi miejsce w kręgach Twego boku. Spojrzeć raz jeszcze w błękit Twych oczu mym pragnieniem jest, zanurzyć się w spokoju ich rytmu i mądrości szlakach i wreszcie unieść kąciki ust do góry. To jedno mi obiecaj, mój Mistrzu.

I guess that I miss you
I guess I forgive you
I’m glad you stood in my way

K

Advertisements
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s