Metką na wierzchu

Obserwować życie niemalże mym ulubionym zajęciem jest. I nie ma to nic wspólnego z oceną, nieszczególnie odnajduję rozrywkę w sądzeniu postępowań ludzkich. Ale mieć już wzrok na baczności i czerpać z tego inspirację – oh, lubię! Patrzę, widzę, czytam, układam w głowie i pyszną zabawę dzięki temu mam. A ponieważ świat jest w swej małości… Continue Reading


Lanzarote – love, hope and misery(?)

Uprzejmie dołączam do poprzedniego postu drugi kieliszek wódki, tfu, zdjęć oczywiście, archiwalnie starszych, ale jeszcze tu nie publikowanych.  Fotografuje się tę wyspę zacnie, może nawet po marsjańsku. Wielkie są nadzieje tu przybyłych fleszomanów, spalone przez znakomitą część czasu przez nierozsądnie mocne Słońce. Koniec końców u boku czyha zawsze niedyskretna tragedia światła. Ale powodów do smutku… Continue Reading


Lanzarote – wyspa do kochania

Drodzy, Jest miłość na Lanzarote, rozkwita we mnie z każdym porankiem dnia nowego. W afrykańskiej Hiszpanii, ułamkowych zaściankach Czarnego Kontynentu, marzyłam o tropikach, posmaku Brazylii. Tęskniłam nocami i dniami i tym, co jest między nimi. Tymczasem rzucono mnie ku europejskim paszczom, które niczym nie przypominały wspomnień mych zza Atlantyku. Miłość ta nie jest zatem oczywista,… Continue Reading


Dzieckiem być

W dni jak ten, 1 czerwca, oczy zwracają się ku latom szczenięcym i koloryzują blask tamtych czasów. Było pięknie, tak dzisiaj to pamiętam, choć pewnie wtedy znalazłabym wiele powodów do utyskiwania. W końcu nie miałam tylu lalek barbie ile Ewelina i to Anię najbardziej lubili wszyscy chłopcy na podwórku. Był jednak w tamtych już nieco… Continue Reading